Grycan - BLOG

O autorze ↓

Kocham kutię

Kutia
Kutia
Są zwolennicy klusek z makiem, są fani makiełek i wielbiciele makowych łamańców. A ja, kocham kutię...

Odkąd pamiętam, Święta Bożego Narodzenia zawsze kojarzyły mi się z tym przysmakiem i jako dziecko uwielbiałem pomagać babci, czy mamie przy jego przygotowywaniu. Najpierw łupało się włoskie orzechy i dokładnie przebierało, aby oddzielić skorupki od jąder. Następnie gotowało się do miękkości pszenicę, specjalnie wcześniej w młynie obtłuczoną i pozbawioną twardej łuski. Wreszcie gotowany był mak. Sprawdzało się, czy jest dobry, rozcierając ziarenka pomiędzy palcami. Jeśli dało się je rozgnieść, mak był gotowy. Osączało się go dokładnie na gęstym sicie, a następnie długo i starannie ucierało się w makutrze na puch. Kiedy pszenica ostygła całkowicie i ziarna można było rozdzielić, przystępowało się do ostatniego etapu, czyli doprawiania kutii. Rozcieńczało się ciepłą wodą ciemny i aromatyczny miód, koniecznie gryczany, a następnie łączyło razem z pozostałymi składnikami: makiem, pszenicą i orzechami. Było przy tym dużo uciechy i ciągłego próbowania, bo mimo iż proporcje były od lat te same, to jednak raz kutia wydawała się zbyt sucha, później znów zbyt słodka, a jeszcze później za mało makowa, pszeniczna bądź orzechowa. Doprawianiu jej nie było więc końca.

Wszyscy kutię próbowali i każdy miał swój udział, jeśli nie w gotowaniu, czy ucieraniu, to na pewno w smakowaniu i doprawianiu. A ponieważ była dla nas wszystkich rzadkim rarytasem, bo jadało się ją tylko raz w roku, w czasie Świąt, pod koniec tego radosnego rytuału byliśmy nią objedzeni po uszy, umorusani i ....bardzo, bardzo szczęśliwi.

W latach 70-tych powróciłem do Warszawy. Nie znano tu powszechnie tego tradycyjnego, galicyjskiego deseru, nie można więc było zdobyć niezbędnej do tego celu, specjalnej pszenicy. Przyjaciele słali mi ją więc z Wrocławia, gdzie produkowali ją młynarze-przesiedleńcy ze Wschodu.

Ale zdarzyło się raz, że paczka z pszenicą nie dotarła na czas . Żona, nie chcąc abym odczuł ten niedostatek, nic nie mówiąc, ugotowała zamiast niej pęczak i mimo, że uważałem się za znawcę tej potrawy, nie odkryłem od razu „podróby” i zjadłem swoją porcję, delektując się nią jak co roku.

Teraz kutia stała się bardziej znana, pszenica jest ogólnie dostępna, podobnie jak pozostałe składniki. Produkujemy ją też przed Świętami w naszej firmie i sprzedajemy w naszych lodziarniach. Tradycyjnie, zawsze pierwszą partię kutii próbujemy całą rodziną, w domu, a ja mam wtedy przed oczami tamte chwile z dzieciństwa, kiedy z radością mieszałem ją wspólnie z moimi bliskimi.

Dla chętnych i mających czas podaję nasz domowy przepis na kutię:

Składniki:


20 dag pszenicy obtaczanej, tak zwanej kutii
20 dag maku niebieskiego
20 dag orzechów włoskich łuskanych
ewentualnie 10-20 dag innych bakalii
10-20 dag miodu gryczanego
przegotowana ciepła woda

Przygotowanie:


Pszenicę przebrać i wypłukać, namoczyć na 2-3 godziny w zimnej wodzie, wodę zmienić i w niej ugotować pszenicę, często mieszając aż do miękkości ( ok 3- 4 godz), odstawić, ostudzić zupełnie. Najlepiej zrobić to w przedzień i przechować w lodówce.
Mak wypłukać, zalać wodą, chwilę gotować na wolnym ogniu, odstawić z ognia, sprawdzić, czy da się rozetrzeć w palcach, jeśli tak, odcedzić, ostudzić i zmielić trzykrotnie w maszynce o drobnych oczkach lub utrzeć w makutrze na puch.
Orzechy przebrać, pozostawić tylko zdrowe i ładne. Bakalie pokroić.
Miód rozrzedzić ciepłą przegotowaną wodą w proporcji pół na pół

Wykonanie:

Ostudzoną pszenicę rozdzielić widelcem na pojedyńcze ziarna, dodać zmielony mak, orzechy i tyle rozcieńczonego miodu, aby uzyskać pożądany smak. Pozostawić w lodówce przynajmniej na 2-3 godziny, aby wszystkie składniki się „przegryzły”. Podawać zawsze mocno schłodzoną.
Można też dodać nieco innych bakalii:
fig, daktyli, rodzynek. Tak też często kutię doprawiamy. Ale, uwaga: z bakaliami kutia bardzo szybko się psuje, należy więc doprawiać tylko porcje podawane bezpośrednio na stół.

Wszystkim Państwu, który znają kutię oraz tym, którzy zechcą ją poznać, wykonując ją własnoręcznie lub kupując w jednej z naszych lodziarni, życzę smacznego:)))

Dobrych Świąt!
Trwa ładowanie komentarzy...